OSTATNIO DODANE ZDJĘCIA 
Kanał RSS » Wściekli stoczniowcy wyszli na ulice
Nie poddają się. Nadal wierzą, że uda się uratować stocznie. Pod oknami urzędu szczecińskiego wojewody związkowcy z Solidarności palili opony i detonowali petardy. Tak chcieli zwrócić uwagę wojewody. Apelowali też do Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska o pomoc. W Brukseli manifestują stoczniowcy z Gdańska.
Poprosimy unijną komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes o poparcie planu restrukturyzacyjnego opracowanego wyłącznie dla Stoczni Gdańsk - mówił przed wyjazdem do Brukseli przewodniczący Solidarności z gdańskiego zakładu Roman Gałęzewski. Dodał, że będą też prosić o szansę dla innych polskich stoczni.
Neelie Kroes zapowiedziała, że zaproponuje Komisji Europejskiej podjęcie negatywnej decyzji w sprawie przyszłości polskich stoczni. Komisarza nie przekonał plan restrukturyzacji stoczni w Gdańsku i w Gdyni polegający na połączeniu obu zakładów.
W obronie stoczni protestują też związkowcy ze Szczecina. Manifestacja ruszyła spod bramy głównej zakładu. Manifestanci pod urząd wojewódzki przynieśli transparenty. Pod oknami wojewody zapalili opony, gwizdali i krzyczeli, domagając się od władz ratowania ich miejsc pracy.
Nie chcemy Grada, niech spada, Byt w stoczni bytem naszych rodzin, Platforma=oszuści - takie hasła widnieją na transparentach, które stoczniowcy przynieśli przed urząd wojewódzki,
Szef stoczniowej Solidarności '80 Jacek Kantor przyznał, że demonstracja w Szczecinie nie była wcześniej planowana. Dobiło nas to, co było wczoraj w Warszawie - powiedział. Chodziło o spotkanie zarządu stoczni, związkowców i przedstawicieli samorządu z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem, by omówić sytuację stoczni.
Dobił nas ...





